Maluch w Kadrze | Katarzyna Filipek

REPORTAŻ Z CC, KTÓRY MOCNO NOSZĘ W SERCU

Pamiętam wszystkie moje porodowe pary (serio! 😉), ale są takie znajomości, takie reportaże, które zostają ze mną na zawsze, Głęboko.

To są wyjątkowe zdjęcia. Wyjątkowi ludzie. Wyjątkowe okoliczności.

Pewnego majowego dnia 2024 roku otrzymałam maila:

Dzień dobry,
Odważyłam się do Pani napisać, bo obserwuję Pani pracę już od pewnego czasu i wielokrotnie zamieszczane przez Panią fotografie bardzo mnie poruszyły. Te zdjęcia są pełne emocji – ciepła, miłości, siły, patrząc na nie wręcz czuje się daną chwilę. Obecnie jestem w ciąży, która choć jest podwyższonego ryzyka, ma szansę zakończyć się szczęśliwie – stąd też chciałabym się podpytać o możliwość wykonania pamiątkowych zdjeć z narodzin naszej córeczki. Termin porodu przewidziany jest na 23.08, ale ze względu na przesłanki medyczne ciąża zostanie rozwiązana poprzez planowane cięcie cesarskie (jeszcze nie znamy dokładnego terminu, obecnie jestem w 27 tygodniu ciąży). Chwila ta ma szansę być dla nas podwójnie ważna, bo będzie też takim naszym małym zwycięstwem – 2 lata wcześniej w tym samym szpitalu urodziłam przedwcześnie i pożegnałam dwóch naszych synków. Licząc na pozytywne zakończenie obecnie trwającej ciąży – czy byłaby szansa i możliwość wykonania przez Panią takiej sesji z cięcia cesarskiego?”

Płakałam po odczytaniu wiadomości. Przez kilka dobrych dni nie byłam w stanie nic odpisać. Nie umiałam zebrać słów. Nie miałam odwagi. A jednocześnie bardzo pragnęłam dla tej pary zrobić coś wyjątkowego. Bo im nie chodziło wyłącznie o zdjęcia. To było coś więcej. Te zdjęcia, zapisuje TEJ historii był czymś więcej.

Najpierw spotkaliśmy się by porozmawiać o porodzie (standardowo robię to zawsze z każdą parą). To spotkanie trwało ponad 3h. Było pełne wzruszenia, opowieści o stratach, które noszę w sobie do dziś. O nadziei, że tym razem wszystko skończy się dobrze. Że dotrwają do terminu. Że się spotkamy.

Spotkaliśmy się. W niedowierzaniu, we łzach wzruszenia i radości. W ogromnej wdzięczności.

Pamiętam jak Zosia powiedziała mi po wszystkim „To pierwsze żywe dziecko, z którym wrócimy do domu” 🥹 Rozpłakałam się.

Jestem zaszczycona, że mogłam z nimi być. Zaszczycona, że do dziś są moimi wspaniałymi klientami i spotykamy się przy różnych okazjach. Zaszczycona, że obdarzyli mnie takim zaufaniem 🩷

Zosiu, Olku – dziękuję Wam!

EDIT: zdjęcie, które stanowi okładkę tego reportażu zostało wyróżnione na międzynarodowym konkursie fotografii porodowej i znalazło się w top 20% najlepszych porodowych zdjęć 2024 roku!!!!
error: Te zdjęcia są chronione!

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.