Maluch w Kadrze | Katarzyna Filipek

NARODZINY MAI

„W życiu nie ma przypadków”. To hasło przyświeca mi od lat.

 


Bo czy przypadkowe pójście do chirurga stomatologicznego, by usunąć problematyczną ósemkę, w dniu, kiedy zrobiłam swoje pierwsze w życiu zdjęcia z narodzin (cc bliźniąt) może po kilkunastu miesiącach skutkować takim intymnym spotkaniem? Otóż tak! Ale na pewno nie połączył nas przypadek😉

Po tym jak Jakub dowiedział się czym się zajmuję, zaobserwowała mnie jego partnerka i lajkowała wszystkie treści i relacje😉 „Coś jest na rzeczy” – pomyślałam. I faktycznie było.

Najpierw umówiliśmy się na sesję ciążową w świątecznym klimacie. Tam miałyśmy dosłownie chwilę, by poruszyć temat mojej obecności przy porodzie. Wracając do domu byłam pewna, że będę z nimi 😊

 


Po jakimś czasie otrzymałam od Elwiry taką wiadomość: „Cześć Kasiu, wszystko wygląda pięknie, ale ze względu na moje blokady w aspektach szpitalnych i psychologicznych, sesję porodową odpuścimy, a widzimy się na domowej”.

Zdębiałam. Przecież czuję ludzi. Miałam tam być. CHCICAŁAM tam być!!!

W międzyczasie zrobiłam live z jedną z moich klientek reportażowych, w którym opowiadała ona o wszystkich swoich blokadach i argumentach, dla których zdecydowała się takie zdjęcia mieć. Powiedziała miedzy innymi takie zdanie „Chciałam ten reportaż, bo czekałam na córkę. Jestem przeszczęśliwa, że w przyszłości będę mogła pokazać jej jak przyszła na świat” (nawet mnie pojawiają się ciarki na ciele, gdy to piszę).

Tego samego dnia kiedy zamieściłam tę rozmowę na swoim instagramowym profilu, Elwira napisała do mnie tak: ” Kasia…Oglądam 2 raz live i za każdym razem płakałam…Nie byłam przekonana do reportażu, ale z każdą godziną zaczynam żałować, że nie byłam przekonana…Rozmowa z Karoliną i to gdy mówiła o wadze reportaży dla niej i jej córki, uświadomiło mi, że to jest dla mnie dużo ważniejsze niż jakieś obawy…
Więc jeśli jeszcze masz czas i zechciałabyś być ze mną w tym najważniejszym dniu, to będę bardzo szczęśliwa 🥺❤️”

To było 24 stycznia wieczorem. Od razu zaczęłyśmy organizować zgodę na moją obecność. Ale, że był to piątek wieczór, nie liczyłyśmy, że otrzymamy ją prędzej niż za kilka dni.

Zgadnijcie kiedy zaczął się poród? w niedzielę 26 stycznia wieczorem 🫢
Maila ze zgodą dostałyśmy kilka dni po porodzie (ale spokojnie. Moja obecność była zgłoszona gdzie trzeba i byłam w szpitalu legalnie 😉.

Fun fact – zarówno poród Karoliny jak i ten, Elwiry przyjmowała ta sama położna Claudia ❤️

 



Cóż mogę powiedzieć o tym porodzie?

Przede wszystkim czułam ogromną wdzięczność, że mogłam tam być. Elwira rodziła swoje pierwsze dziecko. Rodziła pięknie, świadomie, choć po drodze miała wiele chwil zwątpienia. Znieczulenie pozwoliło jej na odpoczynek i zebranie sił na finałową akcję. Wszystko toczyło się w swoim tempie. Proponowanych było wiele metod łagodzenia bólu – wanna i woda, gaz, masaż, zmiana pozycji etc.
Nie mogę nie wspomnieć o nieocenionej roli Bohatera Drugiego Planu – Kuba! spisałeś się na medal! Ale to przecież widać na tych zdjęciach❤️

Słodka Maja urodziła się po kilku godzinach. Piękna i zdrowa.

A za nami jeszcze kilka wspólnych sesji i mnóstwo wzruszeń!

 


Zobaczcie jak pięknie sfotografowałam poród w niełatwych oświetleniowo warunkach 😉
Ale to nie idealne kadry są tu najważniejsze, lecz prawdziwe emocje i cud narodzin! 🥰

error: Te zdjęcia są chronione!

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.